Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Zrób to sam. Twórczość forumowiczów.

Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Postautor: Kamillus » 29 mar 2013, o 08:55

UFFF dzięki bo się trochę martwiłem że skończysz w takim momencie
CMP udało ci się mnie nabrać :)
Awatar użytkownika
Kamillus
NerdHerd
 
Posty: 72
Rejestracja: 25 wrz 2012, o 17:20
Online: 1d 10h 1m 52s
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: Fan
Ulubiona postać: Chuck i Sara
Obecnie oglądam: Chuck, Dexter, Merlin, The Walking Dead
    Windows 7 Firefox

Re: Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Postautor: PanCartoon » 1 kwie 2013, o 17:33

Chuck kontra Skorpion

Dwa tygodnie później…

Skorpion cesarski z zaciekawienie wpatrywał się na sytuację zaistniałą na jego terytorium. Niecodzienny bowiem widokiem był tutaj czarny, szpiegowski van. Skorpion mieszkający od tego tygodnia na tym skrawku, zapomnianej przez wszystkich pustyni słyszał od brata, że dalecy kuzyni małp z lubością tworzą duże przerośnięte krokodyle, które nie wiedząc czemu nazywają samochodami. Ani to smaczne, ani praktyczne – bo czarne, a przecież nawet skorpiony wiedzą, że ciemne kolory mają najniższe albedo, przez co w środku takiego krokodyla, panował niemiłosierny skwar, którego kolejny wynalazek małpo podobnych – klimatyzacja, nie łagodził. Skorpion, który znał agresywną naturę tych dziwnie wyglądających zwierząt wszedł w szczelinę między skałami i z uwagą przyglądał się z ludziom, którzy właśnie wyszli z samochodu. Najstarszy z nich był dobrze zbudowany ciemnym blondynem, z wyraźną blizną po ospie na prawym policzku. Towarzyszami najstarszego było trzech mężczyzn. Jeden z nich blondyn z kilkudniowym zarostem, wesołkowatym, przyjacielskim spojrzeniem, które nie zdradzało gotowości do szybkiej i bezlitosnej riposty oraz ochoty skręcenia karku jednemu ze swoich współtowarzyszy. Drugim kompanem okazał się brunet ciut niższy od wesołka z paskudną blizną na twarzy, która nie zdradzała niczego. Jego oczy były puste oraz obojętne, mimo że elegancik miał na sobie czarne, jeansowe spodnie oraz skórzaną kurtkę tego samego koloru, co zapewne byłoby mordercza kombinacja dla zwykłego świertelnika. Skorpion uśmiechnął się szyderczo pod swoim skorpiońskim nosem i spojrzał z politowaniem na małpo podobnego idiotę, lubującego się w czarnym ubraniu. Dumny stawonóg skierował następnie wzrok na trzeciego z nich, najwyższego z krótkimi włosami i niebiańskim uśmiechem. Nosił zwykłą białą koszulę z krótkim rękawkiem, niebieskie jeansy oraz czarnobiałe trampki. Rozejrzał się po okolicy, która była niezwykle monotonna. Brunatno pomarańczowe wzniesienia ograniczały ten teren od północy, zachodu i wschodu. Szata roślinna również nie należała do najbogatszych. W sumie, można rzec, że w ogóle jej nie było, lecz wtedy urażone poczułyby się pojedyncze chwasty, charakterystyczne dla tej martwej strefy. Wysoki brunet z niepokojem stwierdził, że mają tylko jedną opcję ucieczki, a jest nią strona południowa, czyli dokładnie ta, od której przybyli. Po chwili jego uwagę przykuł wlot do kopalni, która zapewne pamiętała jeszcze czasy gorączki złota w USA. Było cicho i spokojnie. Za cicho i za spokojnie. Brunet nie wiedział, że w jednej ze szczelin czyha na nich on – bacznie obserwujący każdy ruch tej czwórki. Gotowy na obronę terytorium nawet za najwyższą cenę. Jednakże z blaszanego krokodyla wyszedł jeszcze ktoś – tym razem były to przedstawicielki płci żeńskiej tego ludzkiego gatunku. Jedna z nich – brunetka z niesamowicie obfitym biustem, druga – blondynka z mniejszym, lecz nadal nieziemsko seksowana. Obie miały założone jasne, obcisłe koszulki na ramiączka, które odkrywały odważne i duże dekolty. Rozmarzony skorpion z radością wspomniał boskie kształty skorpionek, a za jego przykładem poszedł blondyn, który jak zahipnotyzowany wpatrywał się w rytmicznie podskakujące piersi koleżanek. Natychmiastowo odwrócił głowę, gdy obie skarciły go wzrokiem. Brunetka roześmiała się głośno i zwróciła do blondyny:

- Spokojnie, ja też nie mogę się do tego przyzwyczaić – powiedziała Ashley.
- Mógłby to chociaż robić trochę bardziej dyskretnie. Następnym razem…
- Kurwa, jak gorąco – Tony przewracał Sarze, gdyż nie miał ochoty słuchać jaki prezent Walker sprawi mu wspomnianym następnym razem. Podszedł do jej męża i serdecznie go objął. – Chucky, Chucky, ostatnim razem, gdy wywiozłeś nas na Alaskę stwierdziłem, że obwody ci przymarzły i nie masz pojęcia co robisz. Teraz jednak przeszedłeś samego siebie. Rozejrzyj się wokół. Skały, skały, piach, piach – wyliczał Tony, którego cierpliwość została wystawiona na próbę. – Ani śladu bazy złowieszczych Iluminatów próbujących przejąć władzę nad światem, a czas ucieka. Spójrzcie – blondyn gestem ręki wskazał na okolicę – nawet sam Szatan stwierdził, że w piekle panuje bardziej sprzyjający do życia klimat i spierdolił z tego zapomnianego przez Boga grajdołka.
Shaw uśmiechnął się paskudnie, a blizna znajdująca się na jego lewym policzku wcale nie dodawała mu uroku. Casey spojrzał na Daniela i w swoim charakterystycznym stylu postanowił zmazać uśmiech z twarzy byłego agenta Kręgu.

- Wrrr… - tyle dało się usłyszeć z ust Johna, który patrzył na czarnowłosego morderczym wzrokiem. Caseyowi nadal nie odpowiadała współpraca z odwiecznym wrogie Chucka i Sary, dodatkowo obwiniał go za porwanie córki. Do pułkownika podszedł Tony, będący w paskudnym nastroju, pod nosem przeklinał dzień w którym zgodził się na dowodzenia gościa z komputerem w głowie. Blondyn miał również za złe koleżankom ich karcącego zachowania, gdy wpatrywał się w jedyne części ciała, które choć na chwilę pozwalały mu zapomnieć o nieznośnym skwarze, niepowodzeniach w ratowaniu świata oraz Intersekcie. Tony połozył Caseyowi na rękę na ramieniu i zanim zaczął mówić usłyszał charakterystyczne:

- Wrrr…
- Oj Chewie, Chewie – zaczął głupkowato blondyn.
- Wrrr… - tym razem warknięcie Caseya, choć brzmiało tak samo jak poprzednie, wydawało się bardziej mordercze. Tony zdjął rękę z ramienia i uśmiechnięty mówił dalej:
- Mam wrażenie, że nie pierwszy raz tak cię nazwana.
- Wrr… - Casey nie był zbyt rozmowny.
- Rozumiem, że masz prawo być zły na Scariego, lecz myślałem, że to omówiliśmy. Miałem nadzieję na trwały rozejm, bo mimo wszystko lubię tego dupka i po części rozumiem jego motywy. Powinieneś być bardziej powściągliwy w… - Tony przerwał na chwilę, ponieważ stwierdził, że wyraz „słowa” byłby nieodpowiedni. - … w tym co uskuteczniasz – i ruchem ręki przypominającym paralityka wskazał Caseya.
- A jeśli nie to co? – Casey w końcu przemówił robiąc jeszcze groźniejszą minę.
- Jeśli nie to pozabijamy się nawzajem. Co oznacza, że nikt nie uratuje twojej córki oraz świata, ponieważ temu panu w trampkach przegrzało obwody. Tym razem na Amen – wszyscy spojrzeli na milczącego dotąd Chucka, który skupił się na wejściu do kopalni i ruszył w odpowiednią stronę.Sara zatrzymała go, łapiąc za rękę.

- Gdzie idziesz?
- Sprawdzić tę kopalnie. To nie przypadek. Jesteśmy na miejscu – skwitował Chuck i uwolnił się od uścisku ręki.
- Oszalałeś? Przecież ona ma z dwieście lat! – krzyknął Tony, lecz Chuck go nie słuchał i dzięki przebłyskowi zaczął sprawnie wspinać się po stromym zboczu. – Kompletnie mu odbiło – rzucił blondas i skierował się w stronę samochodu, który w końcu stworzył upragniony cień. Gdy tylko lekko oparł się o blachę samochodu, wstał w zawrotnym tempie i zaczął w zabawny sposób skakać z nogi na nogę, mimo że wiedział iż nie przyniesie mu to upragnionej ulgi. Następnie zrobił pięć przysiadów, dwie pompki, trzy razy splunął przez lewę ramię, dwa przez prawe, a na koniec rzucił masę niekulturalnych wyzwisk w stronę Chucka. Zbliżającego się już do wlotu kopalni. Rytuałowi Tonego z rozbawieniem przyglądała się pozostała czwórka szpiegów. Nawet na twarzy Caseya, zazwyczaj śmiertelnie poważnego, pojawił się szczery uśmiech. Wszyscy w głębi serca cieszyli się z tego, że Tony jest członkiem drużyny, bowiem dwoił się i troił, by rozładować fatalną, z powodu niepowodzeń w znalezieniu Morgana i Iluminatów, atmosferę, a jego sarkastyczne podejście do życia nie dawało się teraz tak we znaki.

- Kurwa, raz za zimno, raz za gorąco. Nienawidzę Ameryki… Cholerny klimat i cholerne dążenie do wielkości, a później bogu ducha winny agent musi ratować świat przed zagładą – Tony mówił do siebie, zataczając nerwowe kółka, co chwilę zerkając na Chucka, który w końcu zniknął w szybie kopalni. – No nareszcie. Scari, jeśli tym razem mu się nie powiedzie musisz przejąć dowództwo. Miejmy nadzieję, że analitycy będą mieli coś w zanadrzu, bo jeśli nie to jesteśmy w czarnej dupie.
- A ja mam nadzieję, że trafiliśmy w dobre miejsce – wtrąciła się Ashley. – Mam ochotę dłużej pooglądać cierpienia młodego Tonego pod dowództwem pana Przepalony Obwód.
- Pieprz się – nadąsany blondas odwrócił się demonstracyjnie plecami.

***

W kopalni panowała idealna temperatura, lecz odór jaki się unosił, sprawiał, że było to dość nieprzyjemne miejsce. Chuck, desperacko przeszukiwał w jaskini wskazówek istnienia bazy Iluminatów. Intersekt 3.0 nigdy go nie zawiódł, a przecież dwa poprzednie wypady zakończył się fiaskiem. Tłumaczył to faktem posiadania trójki przez Morgan oraz sądził, że Brodacz przewiduje jego kolejne kroki, co ułatwia Iluminatom sprawne przemieszczanie się miedzy bazami. Dodatkowo nie pomagała mu zła atmosfera w drużynie, a ciągłe podważanie kompetencji przez Tonego, mogło dać się we znaki nawet najwytrwalszym psychicznie ludziom. Shaw z Caseyem również patrzyli na niego coraz mniej przychylnym okiem. Jedynymi ufającymi mu bezgranicznie były Ashley i Sara. Sara…
Z nostalgicznego nastroju wyrwał go huk wystrzału z pistoletu, W szybkim tempie przemierzał kopalnie, spodziewając się najgorszego. To co zobaczył przeszło jednak jego najśmielszym oczekiwania. Na ziemi leżała trójka jego kompanów, a Morgan trzymał na muszce Ashley i Sarę, które właśnie odrzucały broń na bok. Chuck uruchomił specjalny przebłysk, które znacząco zwiększył jego wytrzymałość, szybkość i siłę. W mgnieniu oka zbliżył się do przyjaciół i stanął twarzą w twarz z Brodaczem.

- Nie mogłem się doczeka twojego powrotu, więc postanowiłem go nieco przyśpieszyć – powiedział Grimes.
- Morgan… - Chuck miał łzy w ochach. Nigdy nie spodziewał się, że przyjdzie mu walczyć z najlepszym przyjacielem.
- Też się cieszę, że cię widzę. Masz pozdrowienia od twojego ojca.
- To nie może się tak skończyć.
- Jeśli cię nie powstrzymam zginie Alex i mój syn. Nie mogę na to pozwolić. Zrobiłbyś to samo na moim miejscu.
- Znajdziemy jakieś inne rozwiązanie, zawsze jest inna opcja – podczas gdy Chuck wypowiadał te słowa, Sara zdzieliła Ashley kolbą w głowę i przyłożyła lufę do skroni męża.
- Sądzę, że znajdzie się kilka – powiedziała.

Zdezorientowany Bartowski nie był w stanie uchylić się od niezwykle mocnego ciosu w brzuch zadanego przez Morgana. Bezradny upadł na gorącą ziemię i zaczął pluć krwią.

- Dlaczego?! – wykrzyczał.

W jednej chwili, nie wiedzieć skąd, zjawiło się mnóstwo agentów Iluminatów a wrac z nimi generał Brown, który powiedział do Sary:

- Byłem pełen obaw nad twoją rolą w moim planie, lecz nie zawiodłaś. Zostanie ci to wynagrodzone.
- Dziękuję, sir – zasalutowała Walker.
- Zabrać ich wszystkich do środka – powiedział Brown.

W tym czasie na północnym zboczu jedna ze skał zaczęła się unosić ukazując wejście do bazy Iluminatów.

- Proszę bardzo, jednak udało mu się znaleźć ich kryjówkę. Nie na darmo tu przyjeżdżaliśmy, a i trochę opalenizny złapałem przed śmiercią – syknął Tony przez zęby, po czym zemdlał od uderzenia w głowę.

***

Skorpion cesarski z zaciekawieniem obserwował obrót sytuacji. Decyzję o przeprowadzce podjął natychmiastowo. Wiedział, że nie pokona małpo podobnych, przynajmniej na razie. Broń palna ma wielką moc, myślał. Kilka lat później środowisko skorpionów wstrząsnęła makabryczna zbrodnia. Jeden z nich, ognistym kijem, podpalił swoich współbraci. Kilkaset lat później ten sam stawonóg znany był jako założyciel i pierwszy wielki mistrz Skorpiońskiego Zakonu Iluminatów.

Ciąg dalszy nastąpi...

Za ten post autor PanCartoon otrzymał podziękowanie od
konradd180
Awatar użytkownika
PanCartoon
 
Posty: 1342
Rejestracja: 6 gru 2010, o 21:24
Lokalizacja: Opoczno
Online: 206d 38m 13s
Otrzymał podziękowań: 375 razy
Płeć: Fan
Ulubiona postać: Sarah
Obecnie oglądam: Chuck, Castle, TBBT, HIMYM, VD
    Windows 7 Firefox

Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Postautor: naciołek » 2 kwie 2013, o 09:32

Aamooree mioo, Saraah ty żmijoo...
Opłacało się czekać, świetny zwrot akcji ;)
Awatar użytkownika
naciołek
Assman
 
Posty: 38
Rejestracja: 24 lis 2011, o 21:29
Online: 1d 2h 12m 40s
Otrzymał podziękowań: 5 razy
Płeć: Fanka
Ulubiona postać: Chuck i Sarah
Obecnie oglądam: Castle, Mentalista, Dexter, SoA, TWD
    Windows Vista Chrome

Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Postautor: konradd180 » 2 kwie 2013, o 10:00

Najs czekam na kolejną część :D
Awatar użytkownika
konradd180
Assman
 
Posty: 31
Rejestracja: 24 wrz 2012, o 18:17
Lokalizacja: Radom
Online: 3d 5h 21m 22s
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: Fan
Ulubiona postać: Chuck i Sarah
    Windows XP Opera

Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Postautor: prso94 » 2 kwie 2013, o 10:07

Yooooooou bitch!
prso94
NerdHerd
 
Posty: 66
Rejestracja: 15 wrz 2012, o 13:21
Online: 18h 32m 13s
Otrzymał podziękowań: 4 razy
Płeć: Fan
Ulubiona postać: Charah
Obecnie oglądam: Chuck, Dexter, Himym, Big bang
    Windows 7 Opera

Re: Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Postautor: denis0011 » 9 kwie 2013, o 18:22

:brawo:
Czekamy na 14 :good:
Awatar użytkownika
denis0011
NerdHerd
 
Posty: 73
Rejestracja: 1 lis 2010, o 21:14
Lokalizacja: Zabrze
Online: 1d 2h 23m 44s
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: Fan
Ulubiona postać: Chuck
Obecnie oglądam: Chuck,Partnerki, Royal Pains,
    Windows 7 Firefox

Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Postautor: Kamillus » 28 kwie 2013, o 08:29

No to kiedy następna część?
Awatar użytkownika
Kamillus
NerdHerd
 
Posty: 72
Rejestracja: 25 wrz 2012, o 17:20
Online: 1d 10h 1m 52s
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: Fan
Ulubiona postać: Chuck i Sara
Obecnie oglądam: Chuck, Dexter, Merlin, The Walking Dead
    Windows 7 Firefox

Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Postautor: PanCartoon » 28 kwie 2013, o 13:33

W weekend majowy ;)
Awatar użytkownika
PanCartoon
 
Posty: 1342
Rejestracja: 6 gru 2010, o 21:24
Lokalizacja: Opoczno
Online: 206d 38m 13s
Otrzymał podziękowań: 375 razy
Płeć: Fan
Ulubiona postać: Sarah
Obecnie oglądam: Chuck, Castle, TBBT, HIMYM, VD
    Windows 7 Firefox

Re: Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Postautor: Kurt » 5 maja 2013, o 18:03

Dobry ten Twój FanFiction ale szkoda że tak długo trzeba czekać na kolejne części.

PanCartoon pisze:W weekend majowy ;)

Mam nadzieje że wywiążesz się z obietnicy.
Kurt
Obibok z BuyMore
 
Posty: 1
Rejestracja: 17 lut 2013, o 19:39
Online: 17h 43m 3s
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: Fan
    Windows 7 Chrome

Re: Chuck and Sarah - neverending story?! FanFiction.

Postautor: PanCartoon » 6 maja 2013, o 12:17

Kurt pisze:Dobry ten Twój FanFiction ale szkoda że tak długo trzeba czekać na kolejne części.

PanCartoon pisze:W weekend majowy ;)

Mam nadzieje że wywiążesz się z obietnicy.

Niestety nie i w najbliższym czasie się nie wywiążę.
Awatar użytkownika
PanCartoon
 
Posty: 1342
Rejestracja: 6 gru 2010, o 21:24
Lokalizacja: Opoczno
Online: 206d 38m 13s
Otrzymał podziękowań: 375 razy
Płeć: Fan
Ulubiona postać: Sarah
Obecnie oglądam: Chuck, Castle, TBBT, HIMYM, VD
    Windows 7 Firefox

PoprzedniaNastępna

Wróć do FanFiction

Aktualnie szpiegują

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
ChuckTV.pl © 2010-2012 DuDeStudio.pl
cron